Kobieta wylewająca wodę z dzbanka

A jeśli już krzyczeć to w środku, czy na zewnątrz?

Krzyczeć w środku czy na zewnątrz?

Czyli kilka słów o tym jak radzić sobie ze złością

Spis treści

Wyjaśnienia

Definicja

Uzależnienie zaburzenie zdrowia, wymagające leczenia. Stan zależności od jakiegoś środka chemicznego lub zachowania, przejawiający się okresowym lub stałym przymusem przyjmowania tej substancji w celu uzyskania efektów jej działania lub uniknięcia przykrych objawów jej braku (za słownikiem PWN z drobnymi poprawkami).

O czym jest ten wpis

O znoszeniu trudów codzienności. O tym jak obowiązki, życie i niespodziewane sytuacje, pozbawiają nas po woli cierpliwości i pogody. Czym jest złość, do czego nam służy i co możemy z nią zrobić. O moim sposobie na rozumienie złości i sytuacji, która ją wywołała. O tym, dlaczego złość jest ważna i potrzebna. O mnie, bardziej, niż każdy poprzedni. O rozpadaniu się na kawałki i zbieraniu od nowa.

O napiętym grafiku

„Potrzebuję, żebyś mnie wysłuchała”.

Merytoryczne posty uwielbiam pisać z rana. Wstaję o 6 i pełna motywacji, z poukładanymi myślami siadam spisać wszystko to, co uważam za ważne, co może nieść pomoc, zrozumienie, współczucie, wsparcie.

Jestem typem osoby, która budzi się rano w całości i stopniowo wraz z upływem dnia “rozpada się na kawałki”, dlatego posty od siebie lubię pisać wieczorem, bo tym, co się rozpada, jest tarcza wytrzymałości. Moi bliscy w żartach nazywają mnie Terminatorem, bo sprawiam wrażenie, jakbym mogła udźwignąć wszystko. Lubię pracować, może aż za bardzo i zazwyczaj mój dzień ma bardzo spięty grafik. Poza dziennymi studiami na 3 roku angażuję się w dwa wolontariaty, dorabiam zazwyczaj jako korepetytorka, albo niania, biorę udział w programie mentoringowym, prowadzę to miejsce i intensywnie pracuję nad sobą. Mieszkam z partnerem, a jak to śmiała się raz moja koleżanka “Ja też bym mogła studiować dwa kierunki… gdybym nie miała faceta”. Od niedawna uczestniczę również w ogólnopolskim badaniu naukowym, gdzie odpowiadam za zaprojektowanie i analizę eksperymentu ANT – Attention Network Task w wersji dziecięcej, a żeby to wszystko utrzymać razem, muszę trzymać pion.

Jak rodzi się złość?

Jestem, jak kula - cała, dopuki się nie zatrzymam

Znam mnóstwo ludzi, którzy powtarzają, że trzeba być zajętym, żeby nie mieć czasu na skupianiu się na swoich problemach, albo że pomaganie innym pozwala zapomnieć o sobie. Prawda jest taka, że gdy cały mój dzień zapełniony jest zadaniami, za każdym z nich stoi osoba, która na mnie liczy – chciażbym była to ja sama i nie mogę i nie chcę pozwolić sobie na to, żeby ją zwieść, więc muszę “trzymać pion”. Nie mam czasu, ani miejsca, żeby zalewać się łzami, albo narzekać na to, że jestem zmęczona. Tak mam ja i czasami w środku dnia naprawdę krzyczę w środku – bo dzieci mnie ciągną za rękaw, a akurat dostałam maila w sprawie instrukcji do eksperymentu, na który muszę odpowiedzieć jak najszybciej, albo dzwoni ktoś, kto ma problem z zainstalowaniem niezbędnego oprogramowania, albo po prostu kończy mi się cierpliwość, ale w tym krzyczeniu w środku nie ma nic złego. Złość, gniew, oburzenie, frustracja i bezsilność, które się w nas budzą, to naturalna odpowiedź na zmęczenie, przekraczanie naszych granic, presję i odpowiedzialność, która na nas leży. Czy ten krzyk powinien pojawić się również na zewnątrz? I tak i nie. Ja uważam, że czasami lepiej pokrzyczeć sobie w środku i nie mówię tutaj o wiecznym duszeniu w sobie złości i innych negatywnych uczuć. Mówię o rozpoznaniu, kiedy możemy sobie pozwolić na upust, odpuszczenie, chwile słabości. Nie zacznę przecież krzyczeć na dzieci, którymi się zajmuję (nawet jeżeli krzyczałabym nie na nie, a do nich) – one nie są niczemu winne, nie muszą znosić mojej złości, to ja jestem dorosła i jestem odpowiedzialna za własne uczucia. Nie będę też rozklejać się, kiedy wiem, że za chwilę mam ważną wideokonferencję, tylko dlatego, że ta chwila to moje jedyne wolne 30 min między 7 rano a 7 wieczorem. Nie będę też wylewać swojej złości przy parterze, który właśnie wrócił skrzyczany przez szefa, bo to ostatnie co w tej chwili potrzebuje.

O tym, że nie da się być idealnym

Wszyscy jesteśmy ludźmi i nie leży w naszej naturze bycie idealnym i nieomylnym, niepopełnianie błędów i wieczne opanowanie.

Czasami się nie da. Czasami złość wylewa się z nas sama i to też jest ok. Wybuchy złości są okay, jeżeli zdarzają się od czasu do czasu, stają się problem, gdy są codziennością lub utrudniają nam współżycie z innymi. Opanowanie to sztuka, którą się pielęgnuje, ale jeśli już się ją osiągnie to co? Koniec ze złością i już zawsze mamy krzyczeć w środku? Nie, bo krzyczenie na zewnątrz to również sztuka – niektórzy się z nią rodzą, inni ją tłamszą, a inni potrzebują po prostu więcej czasu, żeby się z nią pogodzić i dostrzec jej pozytywy. Ja jestem z tych, co krzyczą w środku nie raz, ale staram się swoimi trudnościami nie obarczać innych (z różnym skutkiem). Czy to jest okay? Tak, tak długo, jak słuchasz, co do siebie krzyczysz. Przecież złość jest naturalną samoobroną i informuje Cię, co należy zmienić – czy słuchasz, o czym dokładnie informuje Cię twoja złość?

Krzyczenie w środku jest ok, dopóki słuchamy tego, o czym mówi nasza złość.

To co robić z tą złością?

Uważaj na Mechanizmy Obronne i skup się na tym, co możesz zrobić

Czasami się nie da. Czasami złość wylewa się z nas sama i to też jest ok. Wybuchy złości są okay, jeżeli zdarzają się od czasu do czasu, stają się problem, gdy są codziennością lub utrudniają nam współżycie z innymi. Opanowanie to sztuka, którą się pielęgnuje, ale jeśli już się ją osiągnie to co? Koniec ze złością i już zawsze mamy krzyczeć w środku? Nie, bo krzyczenie na zewnątrz to również sztuka – niektórzy się z nią rodzą, inni ją tłamszą, a inni potrzebują po prostu więcej czasu, żeby się z nią pogodzić i dostrzec jej pozytywy. Ja jestem z tych, co krzyczą w środku nie raz, ale staram się swoimi trudnościami nie obarczać innych (z różnym skutkiem). Czy to jest okay? Tak, tak długo, jak słuchasz, co do siebie krzyczysz. Przecież złość jest naturalną samoobroną i informuje Cię, co należy zmienić – czy słuchasz, o czym dokładnie informuje Cię twoja złość?

To jest podchwytliwe pytanie, bo nie wiem, czy wiesz, ale samoocena to dobra przyjaciółka złości i często sobie towarzyszą. Gdy czujesz narastającą złość i myślisz “Nie zniosę tego bałaganu” – twoja samoocena wysunie potężną broń – mechanizmy obronne (więcej na ich temat piszę tutaj) i nie pozwoli Ci przyznać, że zapomniałeś złożyć prania, a twoje książki leżą rozrzucone po całym mieszkaniu (tak, to o mnie) – ona szybko zmodyfikuje ten komunikat i sprawi, że tak naprawdę krzykniesz (do siebie lub na zewnętrza) “znowu nie posprzątałeś swoich skarpetek” albo “brudne kubki leżą tu chyba od wieków”. W złości naturalnie szukamy winnego i oczywiście, że to nigdy nie jesteśmy my. Zamiast denerwować się na rzeczy zewnętrze, spróbuj zapamiętać:

  1. Jedynym co możesz zmienić, jest twoje zachowanie i sama ty.

  2. Samoocena (a dokładniej mechanizmy ochronne, które po prostu bronią pozytywnej samooceny) zawsze będzie się starała twoją złość skierować na innych, co nie znaczy, że w sytuacji, która budzi twój gniew, nie ma twojego udziału.

  3. Skup się na tym, o co chodzi w twojej złości, a nie jak dokładnie brzmi irytacja, którą czujesz – czego Ci dokładnie brakuje? Czego masz dość? O jakiej to jest potrzebie?

  4. Zastanów się, co ty możesz zrobić, żeby przestać się denerwować.

  5. Jeżeli wydaje Ci się, że to, w jakiej jesteś sytuacji, jest totalnie poza twoją kontrolą – wyjdź z tej sytuacji (np. w pracy szef traktuje Cię jak popychadło – spróbuj zmienić pracę).

Skup się na sytuacji

Zamiast zastanawiać się "jak", zapytaj najpierw "czy"

Ludzie często w trudniej sytuacji skupiają się na wszystkich możliwościach zmiany tej sytuacji, a często zapominają, że można równie dobrze z tej sytuacji wyjść. Pamiętaj, że każde pytanie “jak” zaczyna się od pytania “czy” – nie zastanawiaj się “jak to zmienić”, puki nie odpowiesz sobie na pytanie “czy ja chcę to zmieniać, czy chcę odpuścić”. Niektórym się wydaje, że rezygnowanie z czegoś jest porażką, ja uważam wręcz przeciwnie – czasami najlepsze co możesz zrobić, to porzucić złą sytuację w cholerę. 

Nikt mnie nie przekona, że walczenie o zmianę męża, który notorycznie bije żonę, jest lepsze, niż porzucenie męża (nawet w formie separacji, niekoniecznie od razu rozwodu). Jeżeli liczysz na zmianę, licz na nią w bezpieczeństwie, zgodnie z zasadą medyków – bezpieczeństwo ratownika na pierwszym miejscu (medyk nie udziela pomocy, jeżeli w ten sposób naraża swoje życie), albo jak kto woli zgodnie z zasadą maski tlenowej – najpierw musisz założyć ją sobie, zanim zaczniesz ratować innych.

Kiedy złość zamienia się w smutek

To, co nas odróżnia od Puzzli, to fakt, że my możemy ułożyć się za każdym razem na nowo

A o rozpadaniu się na kawałki? No cóż… bywają dni i pewnie każdy je ma, kiedy nie ma nawet 5 minut, żeby w spokoju wypić kawę, odetchnąć i naładować baterię, a wtedy, gdy nadchodzi wieczór wreszcie mam chwilę, by sobie odpuścić i wtedy czuję, jak wypada ze mnie kawałek po kawałku bezpilność, trud, zmęczenie, frustracją, zranienie, żal… W końcu pocisk, gdy się zatrzyma, rozsypuje się w odłamki i to jest naturalne. Każdy ma wieczory, kiedy jedyne co może zrobić to rozpaść się, stać się puzzlami do ułożenia. Dla mnie jest w tym coś leczącego i kojącego. Tak długo, jak jesteś w stanie zebrać się z powrotem w całość, choćby dopiero następnego poranka, jesteś bezpieczna. To, co nas różni od puzzli, jest fakt, że za każdym razem możemy ułożyć się trochę na nowo, z większym doświadczeniem, z większym bagażem przeżyć, a to czyni nas pełniejszymi, pozwala spojrzeć na pewne rzeczy z innej perspektywy. Następnym razem, po całym dniu wrażeń, pozwól sobie rozpaść się – specialnie, a potem popatrz na wszystko to, co Cię trapiło i spróbuj ułożyć się na nowo. Możesz być zaskoczona, tym co odkryjesz.

Ja, osobiście “ludzką baterię” i rozpadanie się porównuje do zbiornika. Każdy z nas budzi się z pustym zbiornikiem na gniew, niepowodzenia, irytację, obelgi, frustrację, złośliwości. Każdy z nas ma ten pojemnik innego rozmowiaru – jedni są w stanie znieść więcej, inni miej. Ba! Nawet ta sama osoba może obudzić się jednego dnia z większym zbiorniczkiem, a innego dnia z mniejszym (bo akurat np. miała koszmar). Przez cały dzień zbieramy ten cały syf, jak deszczówkę do swoich pucharków, a wieczorem możemy albo ją powoli wysączać z siebie wraz z snem, albo musi się z nas wylać, jeśli jest zbyt pełen i wtedy czujemy to tak, jakbyśmy “rozpadali się na kawałki”, ale tak naprawdę my tylko pozbywamy się zbędnych śmieci.

Jak Ty radzisz sobie ze złością?

Uf… takie moje pierwsze przemyślenia. Mam straszą tremę przed opublikowaniem tego wpisy! Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę miała tremę przed pisaniem bloga. Jeżeli udało ci się dotrzeć do końca, daj mi, proszę znać, co o tym myślisz? Jakie refleksje masz na ten temat? Jakie jest twoje zdanie na temat rozpadania się na kawałki i krzyczeniu w środku? Czy ty też tak, czasami masz? Możesz napisać tutaj, w komentarzu, albo na Instagramie, albo Facebooku, albo mailu – gdzie tylko zechcesz! Czekam na wiadomość!

Trzymaj się ciepło!
Gabi

Zostańmy w kontakcie

Zapisz się na Newsletter!

Nie bój się, nie zasypię twojej skrzynki codziennymi mailami. Maile wysyłam raz, na początku miesiąca, żeby dać znać, co zmienia się na blogu i jakie ciekawe treści na niego trafiły. W ten sposób masz pewność, że nic cennego Cię nie ominie. To trochę jak prenumerata magazynu psychologicznego 😉
* Pola Wymagane
Najnowsze na blogu

Hej! Tu Gabi

Jestem studentką psychologii, która pasjonuje się tym, jak wiedzę zdobytą na studiach można wykorzystać w codziennym życiu i tym właśnie dziele się tutaj.

Wierzę, że wiedza psychologiczna może nam pomóc lepiej się nawzajem rozumieć i pokonywać codzienne trudności. Czytaj mój blog i podnoś swoje Psychologiczne IQ, aby i twoje życie mogło stać sie bardziej zrozumiałe, poukładane i szczęśliwe! 

Miłej Lektury,
Gabi

Zostańmy w kontakcie

Zapisz się na Newsletter!

Nie bój się, nie zasypię twojej skrzynki codziennymi mailami. Maile wysyłam raz, na początku miesiąca, żeby dać znać, co zmienia się na blogu i jakie ciekawe treści na niego trafiły. W ten sposób masz pewność, że nic cennego Cię nie ominie. To trochę jak prenumerata magazynu psychologicznego 😉
* Pola Wymagane

Teamty na blogu

Social Media
Dwa oblicza bloga
Kontakt
1 Comment
  • Pingback:Szkoła Bohaterek i Bohaterów, czyli najlepsza ksiażka 2020
    Posted at 13:45h, 04 stycznia Odpowiedz

    […] się takie dni, kiedy smutek nas przytłacza. Pisałam Wam o tym trochę we wpisie “A jak już krzyczeć to w środku czy na zewnątrz? Czyli co robić ze złością?“. Takie dni, w których nasze naczynie na smutek, żal, frustrację, złość się […]

Post A Comment